SEARCH

TEST

Fake Bake, czyli dziecko ma drzemkę… a ja się opalam

TEST URODA 2016-02-10 2 Comments

fake bake mamanaszpilkach _6
fake bake mamanaszpilkach
fake bake mamanaszpilkach _2

 

http://picasion.com/

Emi ma się już coraz lepiej, dziękujemy za wszystkie miłe słowa! Zdrowiejemy :)
Dzisiaj postanowiłam cały dzień spędzić w domu, aby zająć się m.in. porządkami w dziecięcej szafie i posegregować za małe już ubranka.
Good news – będzie wyprzedaż! Mam nadzieję, że wyrobię się do końca miesiąca, bo większość rzeczy będzie dla Waszych maluchów w sam raz na wiosnę.

Do rzeczy! Już po 22:00? No to pokazuję Wam moje nogi.

Najszybszy samoopalacz ze wszystkich, które stosowałam (nie było ich tak wiele), a na dodatek z tego jestem od początku do końca w 100% zadowolona.
W godzinę osiągnęłam piękną, zdrową i nienarzucającą się opaleniznę (jestem dość blada). Planowałam zostawić samoopalacz na dłużej, bo obawiałam się, że przez godzinę nie złapie tak efektywnie, ale Emcia się obudziła i musiałam ekspresowo zmyć kosmetyk. Także 1 godz w zupełności wystarczyła, aby osiągnąć taki efekt, jak widzicie.

To cudo, to Fake Bake 60-minutes w sprayu. Jest w formie płynu, który aplikujemy za pomocą rękawicy. Momentalnie widać, gdzie nakładamy kosmetyk, bo skóra od razu staje się ciemniejsza. Minus jest taki, że po zmyciu utrzymuje się zapach typowego samoopalacza, mi to nie przeszkadza. Minusem jest też wysoka cena, ale jak na produkt, który używamy od czasu do czasu i w dodatku z takim szybkim efektem, nie razi. Spray kupiłam w salonie, w którym wcześniej wykonywałam natryskowe opalanie, czyli TUTAJ.

Jak pamiętacie, w ciąży pokazywałam Wam opalony brzuszek. Zobaczysz go we wpisie – OPALONA MAMA.

Tralalala, czuję się jak po wakacjach ;)

Zabawka wszechczasów

DZIECKO TEST 2015-12-15 6 Comments

To nie w ręce, a w głowie tworzy się ‚zabawa’

Naszą wyobraźnię budują przedmioty, które nie są oczywiste, dlatego na półkach mojej Poli tuż obok Baby Born miejsce zajmuje szkatułka wypełniona kasztanami czy butelka… po zużytym żelu pod prysznic. Pola, jako kreatywna 2,5-latka coraz częściej w zabawie wciela się w różne role. Drewniane cyferki służą jako stetoskop podczas badania, a kasztanami płacę, kiedy kupuję od niej ciastolinowe owoce. Wyobraźnia mojego dziecka wskakuje na pełne obroty i myślę, że w ciągu najbliższych lat będzie z pewnością ciekawie :D

drewniane klocki pilch 27
pilch klocki 3
drewniane klocki pilch 9

 

Lubicie bawić się ze swoimi dziećmi? My wymyślamy, tworzymy, dopowiadamy historię, liczymy. A klocki pozwalają na zdobycie przez dziecko nowych umiejętności i wspierają jego rozwój na różnych płaszczyznach.

To taki mój HIT, kiedy myślę o ponadpokoleniowych, kultowych zabawkach.

Na ten moment Pola najchętniej bawi się klockami poprzez naśladowanie. Prosi mnie o zbudowanie budowli, do której sama coś dokłada lub buduje podobną. Weszłyśmy już na etap „pobaw się ze mną mamo”.

Moja mała dziewczynka, która jeszcze niedawno nie potrafiła skupić się na jednym zadaniu i przeważnie bawiła się obok, a nie ‚z’ – teraz uważnie patrzy, współpracuje i z wykorzystaniem swojej wyobraźni czaruje razem ze mną. Sama chętnie układa wieżę, a także – po zakończonej zabawie uwielbia celować klockami z powrotem do tuby, więc nie mamy problemu ze sprzątaniem, bo to również traktuje jak zabawę.

Wszystkie zabawki marki PILCH produkowane są w Polsce z pozyskiwanego w ściśle kontrolowany sposób polskiego drewna. Kiedy nasze dziecko rozwija kreatywność, my mamy spokojną głowę, bo każdy z produktów tej marki posiada znak bezpieczeństwa CE, spełnia wymogi Unii Europejskiej oraz może poszczycić się dodatkowymi atestami i certyfikatami potwierdzającymi najwyższe standardy. Współpracując z uczelniami i pedagogami trafiają w sedno dziecięcych potrzeb i zaspokajają je w sposób… ekologiczny. Nawet opakowania wykonane są z porecyklingowej tektury.

 

drewniane klocki pilch 16
drewniane klocki pilch 5
pilch klocki 2
drewniane klocki pilch 12

 

KLOCKI NATURALNE wykonane zostały z nielakierowanego drewna bukowego. W opakowaniu znajduje się 50 sztuk. Ich jakość jest naprawdę porządna, są pięknie oszlifowane, a otwierając opakowanie czujemy przyjemny zapach naturalnego drewna.

KLOCKI KOLOROWE są zaś z drewna świerkowego. Tuba zawiera 65 szt. Kolory klocków są bardzo intensywne, lecz nie ma mowy o odpryskiwaniu farby, co się czasem zdarza.

Oba opakowania są bardzo poręczne, łatwe w przechowywaniu i spełniają również dodatkowe funkcje. Jakie? Możecie dowiedzieć się z załączonej do klocków książeczki, w której mamy 19 propozycji wykorzystania tuby do ćwiczeń profilaktycznych. Ogromne WOW dla aż 50 propozycji zabaw, które również znajdziemy w środku. To świetne wspomożenie dla mam, które ostatni raz bawiły się klockami 30 lat temu i wypadły z obiegu :)

 

drewniane klocki pilch 13
drewniane klocki pilch 14
drewniane klocki pilch 29
pilch klocki 1

 

Lubicie drewniane zabawki?

Kochane, Pilch oferuje Wam rabat 10% na zakupy do 23.12.2015.

Zatem serdecznie zachęcam Was do odwiedzenia ich sklepu TUTAJ i zapoznania się z ofertą, bo jest bogata w przeróżne drewniane cuda dla Waszych kreatywnych maluchów.

Pamiętajcie, aby budować wyobraźnię razem z dzieckiem! :)

Hasło rabatowe, to „mama na szpilkach”

Trwała na… rzęsy – czyli efekt zalotki non stop

TEST URODA 2015-11-09 5 Comments

Z cyklu pociążowe odgruzowanie…

Na wstępie powiem Wam, że mogę być królikiem doświadczalnym testującym zabiegi kosmetyczne!
Muszę jednak mieć pewność, że z czasem mój wygląd wróci do stanu poprzedniego i wtedy zabieg zakwalifikuję do tych wartych powtórzenia lub wartych odpuszczenia.

Tak więc hybryda na paznokciach, keratynowe prostowanie włosów, przedłużenie rzęs czy henna, to dla mnie świetne opcje na dłuższą poprawę wyglądu, zwłaszcza, że dzięki temu mogę na co dzień więcej czasu poświęcić ważniejszym tematom :)

Na trwałą na rzęsy zdecydowałam się spontanicznie i w momencie kiedy się jej poddałam, nie wiedziałam o niej w zasadzie nic.
Moje rzęsy są na maxa krótkie, sztywne i jasne. Kiedy nie mam makijażu, moje oko jest totalnie niewidoczne. Ciężka sprawa, choć przez lata nauczyłam się z tym jakoś żyć…

ale jak to baba i to w dodatku od 3 miesięcy mało „wyjściowa”, skusiłam się na permanentne podkręcenie rzęs – czyli efekt zalotki.
Tak wiecie, żeby po nieprzespanej nocy nie wrzeszczeć przy każdym minięciu lustra w przedpokoju na swój widok. Tylko mrugnąć do siebie zalotnym okiem ;)

 

trwała na rzęsy mamanaszilkach

 

NA CZYM POLEGA ZABIEG?

Rzęsy są odtłuszczane, nawijane na wałek (tak, na wałek <sic!>) w zależności od ich długości i w moim przypadku jest to najmniejszy rozmiar (mamy 3 rozmiary wałeczków do wyboru).
Wałeczek jest przyklejony do powieki na standardowy klej do rzęs. Nakładany jest na nie preparat do ondulacji. Następnie są one zmywane i pokrywane preparatem utrwalającym. Wszystko trwa około 30 minut.

Pamiętajmy, że jest to zabieg chemiczny i nie polecam go osobom o wrażliwych oczach. Osobiście pożałowałam, że nie zdjęłam wcześniej soczewek. Wrażliwe oko w pakcie z soczewką i taką ilością chemii sprawiło mi ból. W trakcie zabiegu zaczęłam mocno łzawić i nie było to dla mnie przyjemne.

Po trwałej kosmetyczka wykonała mi jeszcze hennę na rzęsy i brwi. Henna keratynowo-arganowa odbudowuje strukturę włosa, a dodatek aloesu go nawilża.

 

7

 

KIEDY WARTO ZROBIĆ TRWAŁĄ NA RZĘSY, ILE SIĘ UTRZYMA I KOMU JĄ POLECAM?

Przede wszystkim polecam ją na okres wakacyjny, kiedy podkręcenie robi dużą robotę i możemy odpuścić sobie malowanie rzęs. Według kosmetyczek zabieg ma szanse utrzymać się do 6 tygodni. Można stosować go u alergików.

Zdecydowanie najlepsze wrażenie zrobi na kobietach o długich rzęsach, które lubią ten zalotny efekt wachlarzyka. Na moich krótkich i delikatnych efekt nie jest spektakularny, raczej ledwie widoczny.

Mimo wszystko jestem z niego zadowolona, bo wygląda jakby rzęsy były non stop podkręcone zalotką. Efekt jest naturalny. Po tygodniu (obecnie) rzęsy wyglądają tak samo, jak tuż po zrobieniu zabiegu. Nie widzę również żadnego pogorszenia ich stanu, nie wypadają, a pomalowane dodatkowo tuszem wyglądają świetnie.

Cena zabiegu – 70zł komplet (trwała+henna).

 

Poniżej zdjęcia zrobione następnego dnia po zabiegu, bez makijażu.

trwala na rzęsy

trwala na rzęsy

Do przetestowania usługi trwałej ondulacji rzęs zaprosił mnie salon Galeria Urody Świat Paznokci, mieszczący się w Lublinie ul. Racławickie 33.

Gipsowy odcisk brzuszka

LIFESTYLE TEST 2015-07-13 9 Comments

 

 

Zestaw do samodzielnego wykonania odcisku brzucha ciążowego wpadł w moje ręce zupełnie przypadkowo. Trafiłam na niego w TKmaxx podczas jednej z moich systematycznych eskapad. Miałam go nie kupować, w zasadzie to już odeszłam od kasy, kiedy usłyszałam w oddali jego ciche wołanie… i po szybkiej konsultacji z mężem, stwierdziłam, że dam mu szansę.

Z odlewem poczekaliśmy do momentu, aż brzuch będzie już na tyle duży, aby wyszło to najbardziej efektownie. Tym samym zrobiliśmy to w ten weekend, czyli na 3 tygodnie przed terminem porodu. Poza pamiątką, to świetna zabawa np. na niedzielny, rodzinny poranek i niezwykłe uczucie zastygającego brzucha, kiedy pod skorupką niemiłosiernie wierci się maleństwo :)

Opakowanie zestawu zawiera:

  • pielęgnującą wazelinę lub oliwkę;
  • kilka długich rolek gipsowych bandaży;
  • rękawiczki ochronne;
  • opcjonalnie kawałek papieru ściernego;
  • instrukcję.

Samo wykonanie jest banalnie proste.

  1. Wazeliną natłuszczamy skórę w miejscu, gdzie zamierzamy nałożyć gips.
  2. Bandaż przecinamy ustalając odpowiednią szerokość do własnego brzucha.
  3. Po zanurzeniu w wodzie, warstwowo przykładamy bandaż do brzucha i okolic – możemy wykonać odcisk od ramion do bioder!
  4. Po zastygnięciu gipsu, czyli po około 10 minutach delikatnie zdejmujemy go i odstawiamy do pełnego wyschnięcia.
  5. Następnego dnia możemy delikatnie wygładzić odcisk papierem ściernym, zagruntować oraz pomalować, jeśli chcemy :) Finito.

 


Gipsowy zestaw do samodzielnego odciśnięcia brzuszka kupicie np. TUTAJ

Koszula nocna Poli – Mimmo <3

 

Ciążowe wygody

DOM DZIECKO TEST 2015-06-30 4 Comments

ciążowe wygody(1)

 

Wiecie o co chodzi? Często myślę sobie, że coś jest tylko stratą pieniędzy, zbędną zabawką, która po chwili stanie się praktycznie bezużyteczna, więc nie ma sensu inwestować, można przeżyć bez delicji.
Tymczasem na Twojej drodze pojawia się taka oto delicja.
Najpierw odgryzasz czekoladkę z wierzchu, żeby zajrzeć, jaki smak kryje się w środku.
A potem zastanawiasz się, jak do tej pory obyłaś się bez jej smaku.

 

Tak więc przygarnęłam tę poduszkę. Położyłam na niej swoje krągłości. Zagięłam to pod kark, to pod plecki. Odgryzłam tę czekoladkę, a w środku… szampańsko.

 

Przespałam calutką noc bez przebudzania się, w jednej pozycji. Przespałam, rozumiecie? w ósmym miesiącu ciąży udało mi się po królewsku przetrwać te 8 (dajmy na to) nocnych godzin.
Większość z Was pewnie wie, dlaczego uznaję to za wyczyn. Po prostu ostatni trymestr ciąży jest dość uciążliwy, jeśli chodzi o spokojny sen. Do tej pory spałam na stosiku z poduszek, bo często męczyła mnie zgaga. Poza tym z uporem gimnastyczki pół nocy potrafiłam układać brzuch to w lewą, to w prawą, aby w końcu równomiernie rozłożyć ciężar ciała, nie czuć napięcia i ucisków.

 

W odpowiednim momencie, kiedy sama się za taką rozglądałam, pojawiła się propozycja testowania poduszki ciążowej w kształcie cyfry 7. Jest to jedna z wielu, które ma w swoim asortymencie marka Supermami. Osobiście sądzę, że to najwygodniejszy kształt, w którym może ulokować się kobieta w ciąży, aby równomiernie rozłożyć ciężar ciała.

Poduszka wykonana jest z bawełny i ma odpinaną poszewkę umożliwiającą utrzymanie jej w czystości.
Łatwo dopasować „siódemkę” do swoich kształtów. Cieszę się, że jej poszewka to naturalny materiał, bo pamiętam, jak znajoma opowiadała, że jej poduszka ciążowa z dodatkiem syntetyku sprawiała, że budziła się cała spocona.

Jeśli chodzi o komfort użytkowania i standardowe pytanie: warto, czy nie warto?
Myślę, że nie zasnęłabym już bez niej.
Odkąd ją mam (jakieś 2 tygodnie), 4 noce spędziłam poza domem i nie wyobrażam sobie przetrwania ich bez poduszki; Mimo, że jej spore rozmiary nie ułatwiały transportu.
10 godzin w podróży w tę i z powrotem z Krakowa byłyby udręką, gdybym nie ulokowała się w gniazdku ze skręconej supermami za plecami. Wygoda, jak nigdy. Naprawdę, jestem bardzo zadowolona.

Nie zamierzam rozpisywać się słowami producenta, ponieważ całą specyfikację możecie przeczytać na stronie firmy. Chciałam moimi słowami przekazać Wam, moje pierwsze wrażenia.

 

 

Dlaczego dopiero teraz? Ja nie wiem… Mam wrażenie, że pierwszą ciążę przebyłam jako kosmitka, hardwoman, dla której zjawisko stanu podwójnego było chlebem powszednim. Teraz zadaję sobie pytanie dlaczego dopiero teraz odkrywam te wszystkie udogodnienia, przed którymi wyrobiłam sobie wcześniej hardkorową odporność.

Leszek mówi, że domu to my nie wybudujemy, jeśli w takim tempie będę się zakupoholizować w ciążowe wygody. A ja łapię się za głowę, ile mnie ominęło w czasach mojego „oj tam, oj tam”. (A dom też Ci kiedyś sprawię, obiecuję).

 

 

Klasycznie, przedstawiam ogólny zarys pozytywów płynących z użytkowania poduchy ciążowej:

  • odciąża plecy
  • umożliwia wygodne ułożenie karku
  • zapobiega bólom nóg
  • zapobiega bólom ramion
  • zmniejsza obrzęki nóg
  • pozwala ułożyć się w wygodnej pozycji (wskazane jest spanie na lewym boku)
  • umożliwia oparcie brzucha
  • zapewnia odciążenie stawu biodrowego
  • zwinięta w rogala służy jako oparcie dla zmęczonych i obolałych pleców, a także jako wałek pod opuchnięte nogi
  • po porodzie pozwala na wygodne karmienie dziecka
  • stanowi bezpieczny kojec dla dziecka

Moja córka polubiła ją równie mocno, jak ja :)